', 'auto'); ga('send', 'pageview');
Menu

krytycznik

Blog o współczesnym świecie - o serialach, filmach i książkach. O polityce, kulturze, socjologii, zombie, końcu świata, rasizmie, feminizmie i o wszystkim tym, co podnosi nam ciśnienie. O popkulturze - krytycznie.

KRYTYCZNIK POLITYCZNIE, czyli o władzy słów kilka

anetakruk

 

images_12

Dziwicie się, że Donald Trump realizuje swe wyborcze obietnice? Nie powinniście. Popkultura od lat podsuwa nam obraz władzy zdegenerowanej, cynicznej i okrutnej, ale niezwywkle skutecznej. A jak wiadomo popkultura odzwierciedla nasze marzenia i globalne sny. Ludzie wymarzyli sobie Donalda Trumpa i jemu podobnych, ogladając Grę o tron, House of cards czy Rodzinę Borgia.

Ponieważ krzywdy powinno się wyrządzać wszystkie naraz, gdyż zasmakowane jednocześnie, mniej bolą, a dobrodziejstwa należy czynić po trochu, aby lepiej smakowały. (Nicolò Machiavelli, Principe (Książę), wyd. elektroniczne Einaudi, str. 32-33)

Machiavelli znany jest przede wszystkim ze swoich pism dotyczących polityki, w których to chwali spryt, pragmatyzm i bezwzględność, jeśli ma przynieść zdobywającemu władzę jakieś korzyści. Machiavelli interesuje nas nie tylko dlatego, że jego najważniejszy traktat Książę to niezwykle współczesna instrukcja zdobywania władzy, ale także i dlatego, że żył on w czasach Aleksandra VI, czyli słynnego Rodrigo Borgia. W swoich pismach wspomina zresztą tego papieża i jego rodzinę kilka razy.

Rodzina Borgia – Rodrigo jak i jego dzieci, między innymi słynna Lukrecja i Cezar stali się w ostatnim czasie ulubionymi bohaterami popkultury. Ja po raz pierwszy zetknęłam się z historią tej rodziny w doskonałej książce Mario Puzo z 2001 roku pod oryginalnym tytułem The Family, przetłumaczonym na polski jako Rodzina Borgiów. Już wtedy Puzo, pisarz niezwykle sprawny, odsłania skandaliczne losy pochodzącej z Hiszpanii rodziny. Krew, przemoc i seks, także kazirodczy pojawia się na kartach tej powieści niemal nieprzerwanie.

W 2011 roku do tematu wrócili producenci HBO tworząc serial The Borgias z Jeremy Ironsem w roli głównej. W tym samym roku powstał także inny, niemal równie dobry serial produkcji włosko-francusko-niemiecko-czeskiej opowiadający w zasadzie tę samą historię.

Co sprawia właściwie, że prawdziwe losy rodziny, która żyła we Włoszech na przełomie XVI i XVII wieku są dziś dla nas takie fascynujące? Oczywiście, że przemoc i erotyka oraz skandal w potężnej rodzinie zawsze się nieźle sprzedają, ale czy można cały temat Borgiów zamknąć w tych kilku schematach?

Innym motywem, który współcześnie przywoływany jest w kontekście władzy, to Macbeth Shakespeare'a. Co ciekawe, dramat ten powstał około roku 1606, czyli zaledwie kilkadziesiąt lat po śmierci Machiavellego i Aleksandra VI, ojca Lukrecji i Cezara Borgiów. Najogólniej rzecz biorąc najsłynniejszy dramaturg wszech czasów napisał Makbetha, odbarzył go żądzą władzy, ale naznaczył go jednocześnie tragedią i cierpieniem. Ten szczególnego rodzaju moralitet opowiada o wiernym żołnierzu szkockiego króla Dunkana i jego żonie Lady Makbeth. Oboje pragnąc zdobyć tron i koronę dla siebie, podstępem zwabiają króla w pułapkę i zabijają go. Do zbiorowej, literackiej pamięci przeszła scena, w której Lady Makbeth żali się, że nic nie zdoła zmyć krwi z jej rąk.

Współczesna popkultura szeroko czerpie z motywu władzy i zbrodni, która towarzyszy jej zdobywaniu. Można tu wspomnieć najbardziej oczywisty serial – House of cards, ale i Gra o tron dobrze wpisuje się w tę tematykę. Rodzina Lannisterów posuwa się nawet do najcięższej w oczach bogów zbrodni – zabijają gości na weselu i chociaż nie robią tego własnymi rękami, to jednak oczywistym jest, po której stronie leży odpowiedzialność morlana za ten czyn.

Amerykański, popkulturowy prezydent Frank Underwood to chyba najbliższa Donaldowi Trumpowi postać. Także i on idzie po władzę po przysłowiowych trupach, nie wahając się przed dokonaniem zabójstwa. Ale brak moralności to nie jedyny związek Underwooda z Trumpem. Obaj są cyniczni, obaj są w gruncie rzeczy mało męscy i mało pociągający fizycznie. Narzędziem obu jest manipulacja i głęboka niechęć, by nie rzec nienawiść do reguł, zasad i do tego, czym dziś tak się pogardza, czyli do poprawności politycznej. Nie to jednak czyni ich kuszącą alternatywą dla reszty grzecznych polityków nudnego establishmentu.

Najważniejszą cechą wszystkich wymienionych tu przeze mnie postaci jest sprawczość. Czy wiecie, że słowa tego nie ma w słowniku PWN online? Choć słowo to istnieje i związane jest z naukami społecznymi. Oznacza zdolność jakiejś osoby do wywierania wpływu na innych, lub wpływania na szersze relacje w większych grupach ludzi. Potocznie często używa się tego słowa, kiedy chce się opisać kogoś, kto potrafi wpływać na rzeczywistość i jest zdolny do zmieniania świata wokół.

Dlaczego fascynują nas Borgia, rodzina Lannisterów, wreszcie sam Frank Underwood? Dlatego, że aktywnie działają i potrafią wprowadzić w życie swoje plany. Z tego punktu widzenia nie jest ważne, czy ktoś jest prawdomówny, czy postępuje zgodnie z regułami, przeciwnie, łamanie zasad może wręcz pomóc w zdobywaniu władzy w zmienianiu świata. Dlatego nikogo z wyborców Trumpa nie obchodzi, czy płaci on podatki, jak traktuje kobiety, czy kłamie, czy kogoś poniża. Jedyna istotna rzecz z punktu widzenia wyborcy jest jedna – czy Trump wywiera wpływ na rzeczywistość? Czy zmienia ją w zgodzie z obietnicami?

Przez wiele lat obserwowaliśmy zabetonowane sceny polityczne, polityków, którzy gadali, ale niewiele robili, kiedy zdobywali władzę. Winę można było zawsze zwalić na kogoś innego – na Unię Europejską, na Trybunały, sędziów, media, słowem – każdą siłę wyższą, na którą przez lata powoływali się politycy, aby usprawiedliwić swoje porażki. Dlatego właśnie ów cały system powiązań – sądy, międzynarodowe układy i umowy - musi zostać zburzony. Aby wybierani politycy wreszcie nie mieli wymówek, kiedy ich wyborcy oczekują od nich działania, czyli jedynej rzeczy, do której współczesna demokracja liberalna wydaje się całkowicie niezdolna. Można powiedzieć – sami jesteśmy sobie winni.

Dlatego właśnie, o zgrozo, Trump wypełni wszystkie swe obietnice wyborcze, bo od tego będzie zależało jego przyszłe, polityczne życie. Na dobre i na złe.

 

© krytycznik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci