', 'auto'); ga('send', 'pageview');
Menu

krytycznik

Blog o współczesnym świecie - o serialach, filmach i książkach. O polityce, kulturze, socjologii, zombie, końcu świata, rasizmie, feminizmie i o wszystkim tym, co podnosi nam ciśnienie. O popkulturze - krytycznie.

MIĘDZY TOTALITARYZMEM A ANARCHIĄ, czyli "V jak Vendetta"

anetakruk

 

download_28

V jak Vendetta to film niebezpieczny i fascynujący, gdyż daje na współczesne problemy bardzo niebezpieczne odpowiedzi. Tam bowiem, gdzie polityka dąży do absolutnej kontroli, porządku i władzy, szybko może się okazać, że jedyną odpowiedzią na to jest anarchia, chaos i rebelia.

Kontynuujemy w krytyczniku naszą podróż po odcieniach ludzkiej zemsty. Po krwawej uczcie Tarantino przyszedł czas na zdrową dawkę nieporządku i nieposłuszeństwa pod romantyczną maską fascynującego mściciela "V".

Pisanie o tym filmie jest trochę jak stąpanie po kruchym lodzie. Trudno jest balansować między kultowym (bez żadnej przesady) komiksem Alana Moore'a i Davida Lloyda, świetnym, choć nie genialnym filmem Jamesa McTeigue'a i sióstr (wcześniej braci) Wachowskich i politycznym, bardzo niepoprawnym tłem.

Głównym bohaterem jest tajemniczy V, człowiek-zagadka i człowiek-legenda, ukryty za maską Guy'a Fawkesa. Guy Fawkes to urodzony w Londynie w 1570 roku, słynny bohater tak zwanego "spisku prochowego", czyli grupy ludzi, którzy planowali wysadzić w powietrze Izbę Lordów, zabić króla Anglii Jakuba I i posadzić na tronie Elżbietę Stuard.

Film V jak Vendetta jest antyutopią, czy też dystopią, pesymistyczną wariacją na temat przyszłości, w której Anglia staje się światowym centrum totalitarnego rządu. Społeczeństwo jest jednolite i uporządkowane, brak w nim imigrantów, czarnych, homoseksualitów i artystów, a wszystko podporządkowane jest jednej tylko, politycznej idei - władzy absolutnej. Temat ten jest fascynujący i bardzo współczesny. Nie dlatego, że nasi aktualni przywódcy zaczynają coraz częściej odwoływać się do instrumentów i poetyki nacjonalistycznej, ale dlatego, że jest w społeczeństwach i masowych ruchach coś takiego, co ciągnie je w stronę władzy absolutnej. Usprawiedliwiamy to strachem przed globalnymi zmianami, przed falami imigrantów (jak ja nie lubię tej zbitki słownej!), przed coraz szybciej pędzącym przed siebie światem. Jeśli porównamy obecną sytuację zachodnich społeczeństw do statku na morzu, to możemy śmiało powiedzieć, ża nasza wspólna łajba zaczyna się niebezpiecznie przechylać na prawo i lada chwila nabierzemy wody.

Film V ja vednetta pokazuje nam, co się stanie, kiedy taki przechylony na prawą burtę, tonący statek gwałtownie przechylimy na lewo. Tu już nie ma miejsca na dialog, na centrum, na kompromis. Bohater w masce, tajemniczy V, ofiara totalitarnych rządów na zastraszanie odpowiada terroryzmem wobec instytucji państwowych. W jego zdominowanym przez zemstę świecie nie ma miejsca na demokrację, w której cywilizowani ludzie spotykają się po środku łajby, aby przywrócić jej równowagę, podają sobie ręce, wymyślają prawa i zasady, których przestrzeganie poszerza zakresy wolności. V postrzega wolność jako dążenie absolutne, anarchistyczne, chce obalić cały stary porządek i na tym wątku chciałabym się na chwilę zatrzymać.

Film V jak Vendetta powstał w 2005 roku na fali globalnej niechęci do polityki Georga Busha, który, powiedzmy to sobie szczerze, widziany w perspektywy roku 2017 i prezydencji Trumpa wydaje się politykiem stonowanym, rozsądym i kompromisowym. Ale nie odbiera to jednak filmowej poetyce rysów prawdy. Być może jest ona pobieżnie nakreślona, przerysowana, może w niektórych fragmentach wręcz groteskowa, ale tam, gdzie opowiada o ludzkich, złamanych losach, nie przesadza nawet na chwilę. Więcej nawet - totalitarne zapędy wielu państw postrzeganych dotychczas jako demokratyczne już się zaczęły, choć wiekszość z nas jeszcze tego nie widzi. Aż do teraz poddawaliśmy się wszystkim urojonym strachom konserwatywnej, nieco spaczonej wyobraźni - baliśmy się zatem gender, homoseksualnej indoktrynacji, czy muzułmańskich praw szariatu. Już niedługo dowiemy się, jak reagują ludzie, zastraszani przez ideologię nacjonalistycznej większości. Być może dowiemy się o tym, kiedy już będzie za późno na kompromis i na dialog - o tym jest film V jak Vendeta.

Opowiada o masowych aresztowaniach, o karaniu za posiadanie Koranu, za homoseksualne fantazje, o nieludzkich eksperymentach, o dążeniu do produkcji broni o straszliwym zasięgu. Opowiada o upadku Stanów Zjednoczonych, o zdegenerowanej polityce, o zdeformowanej Wielkiej Brytanii. Jeszcze nie żyjemy w takim świecie, ale już kupiliśmy fatazję o nim.

Spodobała nam się idea porządku, stawiania murów i granic, dawno zapomnieliśmy o naszym prawie do gniewu, do chaosu, do rebelii. Film ten jedną wielką przenośnią, grą symboli, gdzie każdy szczebel społeczny ma swój własny znak. Władza to broń i przemoc a lud ukrywa się pod anonimową maską mściciela. V to każda potencjalna ofiara takiej wizji świata. V to każdy z nas.

download_44

 

Ciekawe jest nawiązanie filmu (czy też komiksu) do historii, literatury (Shakespeare, Dumas), czy sztuki. To symboliczne odarcie totalitarnej ideologii z jej konserwatywnych złudzeń. Przeszłość należy do mas, to długa i krwawa opowieść o zniewoleniu i o buntach, o ucisku i o rewolucji. Odziani na czarno, anonimowi ludzie to ostrzeżenie, aby obudzili się ze snu wszyscy ci, którzy udają, że wokół nic sie dzieje. To władza powinna bać się ludu, nie lud swej władzy. - Mówi w pewnej chwili V i niewątpliwie jest to tekst efektowny, choć nasuwa się pytanie, czy w ogóle jakikolwiek porządek społeczny da się zbudować na strachu?

Szkoda, że w omawianym filmie jest tyle nieuchronności i niemożności wyrwania się z zaklętego kręgu historii. Szkoda, że symbolem rewolucji staje się akt zniszczenia zastałego porządku. Łatwo zauroczyć się tym filmem jak romantyczną baśnią o powszechnym przebudzeniu. Szkoda tylko, że opowieść kończy się tam, gdzie kończy się każdy anarchistyczny sen - na zasadnicze, podstawowe pytanie "co PO rewolucji?" nikt jeszcze nie dał dobrej odpowiedzi.

Czyżby stara, dobra, skompromitowana demokracja..?

5ff3c2e9e1db43b5b0ea2414a4ccc1731 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

© krytycznik
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci